Tym razem tylko dwa słowa do ojca prowadzącego - i'm gonna Funk YOU UP !! ... i wszystko w tym temacie...ostatni słuchający wyłącza playera i gasi światło ;)
Kolejny weekend za nami...kolejne pięć dni roboczych przed nami. Jako, że już powoli zaczynam odczuwać poniedziałkowe bóle egzystencjonalne podrzucam parę energetycznych dźwięków które powinny pozwolić przetrwać ten naaajdłuższy dzień tygodnia;)
Moja choroba na dźwięki z dalekich tropikalnych stron jakoś nie może zostać wyleczona. Nie pomagają ani intensywne antybiotykowe terapie transowo-housowe, ani przyjmowane garściami piguły funkowo-soulowe. Jak tak dalej pójdzie to będę się musiał na stałe przenieść na jakąś przyjemnie ciepłą wyspę. Na razie jednak przed wyjazdem powstrzymuje mnie kolejny składak z wytwórni Soundway - Colombia! The Golden Years Of Disco Fuentes, The Powerhouse of Colombian Music 1960-1976. Ciekawe tylko na jak długo wystarczy...w razie czego już rozglądam się za następnym "lekarstwem" ;)
Powyższe zdjęcie nie przedstawia okładki płyty którą chce zaprezentować ale najbardziej odpowiada klimatowi panującemu podczas słuchania Oi Va Voi. Muzyka podróży, rytmiczna. Miękkie dźwięki łatwo wpadają w ucho, a orkiestrowe bogactwo instrumentów sprawia że nieraz można złapać się na przytupywaniu nogą. Momentami jest bardzo ciepło, folkowo, cygańsko, w sam raz na aktualną porę roku, nie wiedzieć dlaczego.