
Nowa płyta Fink-a to jeden z najbardziej klimatycznych albumów jaki przyszło mi usłyszeć w tym roku i bynajmniej nie chodzi tu o jakieś globalne ocieplenie klimatu lub inne tego typu problemy naszej planety;) Jego najnowsza produkcja to dziewięć przepięknych, oszczędnych w aranżacji kompozycji, z których każda to według mnie taka mała, niezależna, muzyczna perełka. Tak, na tej płycie po prostu nie ma utworów słabych i wszystkie mają potencjał by stać się hitami, oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu;) Kolejna płyta która na pewno pojawi się na mojej prywatnej liście płyt roku 2007, kurcze jak tak dalej pójdzie to lista ta będzie baaardzo długa:)