Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alternative. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alternative. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 marca 2008

Julia Marcell - Storm EP(2007)


Julia Marcell to nasza rodzima inwazja na holenderski serwis sellaband.com na którym każdy zespół może spróbować zebrać 50 tysięcy dolarów na wydanie swojej debiutanckiej płyty. Juli się to udało, i myślę że całkiem zasłużenie bo muzyka jaką tworzy warta jest tego by trafiła do szerszego grona odbiorców. Czekam zatem na pełen album ale po tym co usłyszałem na epce "Storm" o jego poziom jestem zupełnie spokojny:)

poniedziałek, 17 grudnia 2007

Damien Rice - 9(2006)


Zawsze twierdziłem, że dla mnie w muzyce najważniejsza jest szczerość przekazu a najdoskonalszym instrumentem który potrafi tą szczerość podkreślić jest ludzki głos. Pewnie dlatego tak bardzo podoba mi się proste, często akustyczne granie Elliotta Smitha, Tracy Chapman, czy Damiena Rica. Utwory tego ostatniego do dla mnie swoisty "Mount Everest" jeśli chodzi o wyrażanie emocji w muzyce. Po obejrzeniu jednego z koncertów Damiena (niestety tylko na ekranie kompa) jakoś samoistnie wpadł mi od razu do głowy wyrazowy zbitek - "emocje doskonale uzewnętrznione". Po prostu byłem (i zresztą dalej jestem) starsznie oczarowany jego twórczością w której aż kipi od skrajnych, targających każdym człowiekiem uczuć. Więc gdy tylko chcę się otrząsnąć z coraz powszechniejszejszej byle jakiej plastikowej rzeczywistości, telewizyjnych seriali i realityshołów wszelakiej maści , pokrętnych odpowiedzi na proste pytania, pogoni za 345-cioma rzeczami które rzekomo trzeba mieć - wsłuchuję się w śpiew Damiena.

poniedziałek, 26 listopada 2007

The Heavy - Great Vengeance & Furious Fire(2007)


W muzyce zespołu The Heavy mocno urzekła mnie jakaś specyficzna zadziorność, drapieżność sącząca się z większości utworów z ich nowej płyty. Nie wiem na czym to polega i czy jest to efekt zamierzony ale gdy słucham np." that kind of man" to jakoś zęby same zaczynają przygryzać mi wargi tak mocno, że muszę uważać by nie popłynęła z nich krew. Zdałem sobie sprawę, że gdzieś głęboko we mnie wciąż drzemią pierwotne instynkty czekając tylko na jakiś bodziec który pozwoliłby im się przebudzić. The Heavy niewątpliwie takim bodźcem mogło by być więc dla bezpieczeństwa słucham ich ze związanymi rękoma, przypięty pasami do łożka. Pewnie, że jest cholernie niewygodnie...ale co tam...warto się pomęczyć;)